III wojna światowa - to wątek bardzo uderzający w naszą wyobraźnię. Tylko czy to ma naprawdę sens w obliczu "kryzysu krymskiego"?
„Czy Autonomiczna Republika Krymu powinna zachować samodzielność i wchodzić w skład Ukrainy na podstawie umów i traktatów (tak lub nie)”.
To jest pytanie, które ma zostać zadane w referendum 30 marca (wcześniej miało się odbyć 25 maja) (źródło: Kresy.pl)
A teraz jak sprawa się ma ze strony rosyjskiej. A proszę, za Biełsatem:
Jeżeli w pewnym kraju brak „efektywnych suwerennych władz”, które nie są w stanie obronić własnych obywateli to cześć tego państwa może zostać przyłączona do Federacji Rosyjskiej na prawach nowego subiekta Federacji, głosi dokument.
Ustawa przewiduje „dołączenie” subiekta „zgodnie z wynikami referendum przeprowadzonego według prawa obcego państwa na terenie tej części, która ma być przyłączona, jeżeli pytanie o jej przyłączeniu do FR było rozpatrzone pozytywnie oraz jeżeli z wnioskiem o przyłączenie oficjalnie zwróciły się władze tej części obcego państwa”.
W sytuacji przyłączenia do Federacji Rosyjskiej części obcego państwa będzie nadany status republiki, kraju, obwodu, obwodu autonomicznego lub okręgu autonomicznego.
Z pierwszego akapitu uzasadnienie. Lepsze czy gorsze, warto samemu doczytać zapowiedzi co bardziej krewkich dowódców z Majdanu.
Z drugiego akapitu - niesamowite... Uszanowanie prawa obcego państwa. Jeden warunek - wniosek władz części państwa, drugi warunek - referendum na części państwa.
Z trzeciego akapitu - forma przyłączenia.
O co chodzi?
Czytając pytanie w referendum oraz treść projektu ustawy o przyłączeniu Krymu do Federacji Rosyjskiej mam nieodparte wrażenie, że "władze Krymu" - podobno samozwańcze, chcą się po prostu oddzielić. Ale chcą być autonomiczne - zarówno w odniesieniu do Ukrainy, jak i do Rosji.
Ukrainie to nieco nie w smak. Bo przecież Krym to strategiczne miejsce na Morzu Czarnym. Do tego kasa za "wynajem" bazy dla Floty Czarnomorskiej - to grube ruble.
Rosji bardziej pasuje, w kontekście antyrosyjskich nastrojów po Majdanie, choć uważam, że podchodzą raczej kompromisowo, niż ostro. Zresztą sami oddali Krym Ukrainie (co prawda za czasów gdy ta była republiką w ZSRR).
Trzecia wojna
Cóż, według mnie raczej nie będzie. Rosji chodzi o utrzymanie Krymu, ale gdyby to miało być przejęcie jak teraz malują media, UE i USA - wprost i włączenie, to pewnie już dawno z Janukowiczem by to zrobili. Autonomiczne ruchy Krymu są z pewnością podsycane, ale ... tu by trzeba było zapytać mieszkańców - czy chcą i czego chcą. Podobno tak wygląda demokracja.
Cóż sytuacja nietypowa i wymagająca uwagi, ale aż takiej zadymy jaka teraz ma miejsce - to raczej zbyt mocno rozdmuchane. Za to nakręci dyskusje, publikacje, raporty, opracowania. A to dobrze dla naszej gospodarki - wszak człowiek w strachu wydaje więcej pieniędzy. I oglądalność mediów wzrośnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz