Biełstat
Jak dla mnie źródło informacji w miarę pewne. W miarę, bo też publikuje informacje o Ukrainie jako informacje zagraniczne - bo jako taka jest telewizją (projektem) tworzonym na Białorusi. I jako taka jest silnie związana z opozycją białoruską. Tym bardziej wartościowe są informacje, które w niektórych przypadkach są w przeciwności i podważają "rewelacje" krajowych (polskich) i europejskich mediów.
O czym donosi Biełsat?
- O tym, że w Odessie (południe Ukrainy, ale nie Krym) - protesty prorosyjskie;
- Gubernator Krymu jest samozwańcem;
I druga strona:
- Protesty na Majdanie - proeuropejskie. I te są w porządku.
- Rząd wyłoniony z Majdanu - jest w porządku. Nawet przewinęło się w wypowiedziach, że Rosja zostanie usunięta z bazy w Sewastopolu, a dziś ten sam rząd (skąd legitymacja do decyzji na tym szczeblu) - prosi USA o pomoc w obronie obiektów jądrowych.
Wobec powyższych zestawień - naprawdę demokratycznie wolno nam decydować, które miary do kogo przykładamy? Ukraińcy mają prawo demonstrować, protestować i obalać władzę. Z tym się zgodzę. Ale również wschodni Ukraińcy mają prawo decydować o sobie. Referendum w sprawie autonomii Krymu miało się odbyć 25 maja, termin został przesunięty na 30 marca. Może warto poczekać co naprawdę powiedzą Ukraińcy, zamiast po raz kolejny przynosić na siłę demokrację?
A już na pewno powinno się poczekać do wyborów na Ukrainie, zanim zacznie się jakiekolwiek decyzje. I dotyczy to i Rosji i Europy i USA.
Podsumuję.
Po raz kolejny "mądrzejsi" tego świata chcą narzuć demokrację. A nie dać jej się urodzić samej. Coś jak cesarskie cięcie miesiąc przed porodem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz