Dokończmy wątek braku wyważenia słów:
"Na linii frontu". Wojskowe ruchy USA i Rosji. "Światu grozi nowa żelazna kurtyna"Niezależnie od tego, jak często Redaktor używa określenia nawet w cudzysłowie, to jednak czasem warto się zastanowić, czy "stempelek" ważniejszy jest od przekazu.
Chiny
W artykule, całkiem na koniec pojawia się wątek Chin. Całkiem ciekawie poruszony, ale... mało dobitnie. Ot podobny "problem" jak Rosja z Krymem przypomina ... Chiny z Tajwanem. Pytanie w takim razie, kto znajdzie sojusznika w Chinach może być nieco karkołomnym. Co zapewne zauważa USA.
USA
No właśnie - USA. Z jednej strony mocno trzymane ekonomicznie przez Chiny (proszę spojrzeć na wartość obligacji USA, jakie są w rękach Chin - pośrednio i bezpośrednio). Z drugiej strony - patowo. Bo krytykować aneksję Krymu, to zaraz wyjdzie na krytykę Chin (podobnie sobie dłubali przez lata z Tajwanem). Polecam doskonały artykuł z portalu Polska-Azja.pl. I jak tu teraz USA ma się skierować do Chin o pomoc w konflikcie?
Ćwiczenia z Koreą
To też nieco nie pomaga. Ostatni incydent z przecięciem trajektorii lotu rakiety i chińskiego samolotu pasażerskiego. Dodać trzeba, że samo zaangażowanie USA w regionie nie jest zbyt pozytywnie postrzegane przez Chiny.
Podsumuję
Obawiam się mocno, że ruchu USA są ruchami pozorowanymi. Do działań "twardszych" raczej nie będą skłonne. Tym bardziej, że działania Rosyjskie na chwilę obecną nie są też zbyt mocno rozwinięte. Przy tych możliwościach sił i środków na Krymie i w okolicach mogliby w ciągu 6 godzin w całości zająć cały region. Lepszym rozwiązaniem jest "inspirowanie" sił prorosyjskich.
Przypomina to nieco scenkę z filmu "Chłopaki nie płaczą". Jak młody chłopak puka i pyta czy jest cwaniak? Rosja to "Siwy" - jakby ktoś nie zrozumiał. A z Gruchą kojarzy mi się nieodparcie cały zachodni świat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz