"Porozumienie między Hamasem, który nawołuje do zniszczenia Izraela, a Fatahem powinno zaniepokoić wszystkich Izraelczyków, lecz także tych, którzy dążą do pokoju między nami a naszymi sąsiadami palestyńskimi"Nie jestem Izraelczykiem, więc pewnie dlatego mnie nie niepokoi. Może również dlatego, że zawarte zostaje w Egipcie, pod ... no może nie egidą, ale przy udziale Ligii Arabskiej. Tym bardziej widzę lekko pozytywną i optymistyczną perspektywę, że ma obowiązywać do czasu wyborów parlamentarnych i prezydenckich.
Drugi cytat, tym razem z agencji informacyjnej Reuters:
Netanjahu, (...) wybiera się w środę do Londynu, a później do Paryża, chce, jak pisze Reuters, przedstawić ugodę palestyńskiego prezydenta Abbasa z radykalnym Hamasem jako cios dla perspektyw pokojowych, które i bez tego są mgliste.I tu łyżka dziegciu. Może i mgliste, może i nie mgliste, ale warto przypomnieć, że Hamas siłą zdobył władzę. A porozumienie w tym przypadku cóż, na pewno ton dwuznaczny posiada.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz