wtorek, 3 maja 2011

Porozumienie źródłem nieporozumień

Czyli kilka słów o porozumieniu między Fatah (Zachodni Brzeg Jordanu - część Palestyny) i Hamasem (Strefa Gazy - również część Palestyny). I jeszcze 11 innych ugrupowań. Teoretycznie porozumienie powinno cieszyć, ale są tacy, co cieszyć się nie chcą. Jest to Izrael, który twierdzi, że jest to przejęcie władzy przez Hamas. Żeby nie byc gołosłownym - cytat z Benjamina Netanjahu

"Porozumienie między Hamasem, który nawołuje do zniszczenia Izraela, a Fatahem powinno zaniepokoić wszystkich Izraelczyków, lecz także tych, którzy dążą do pokoju między nami a naszymi sąsiadami palestyńskimi"
Nie jestem Izraelczykiem, więc pewnie dlatego mnie nie niepokoi. Może również dlatego, że zawarte zostaje w Egipcie, pod  ... no może nie egidą, ale przy udziale Ligii Arabskiej. Tym bardziej widzę lekko pozytywną i optymistyczną perspektywę, że ma obowiązywać do czasu wyborów parlamentarnych i prezydenckich.

Drugi cytat, tym razem z agencji informacyjnej Reuters:
Netanjahu, (...) wybiera się w środę do Londynu, a później do Paryża, chce, jak pisze Reuters, przedstawić ugodę palestyńskiego prezydenta Abbasa z radykalnym Hamasem jako cios dla perspektyw pokojowych, które i bez tego są mgliste.
I tu łyżka dziegciu. Może i mgliste, może i nie mgliste, ale  warto przypomnieć, że Hamas siłą zdobył władzę. A porozumienie w tym przypadku cóż, na pewno ton dwuznaczny posiada.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz